pod żaglami

Jakie ożaglowanie jachtu wybrać na swój pierwszy czarter jachtu?

Wybór odpowiedniego ożaglowania na pierwszy czarter jachtu to decyzja wymagająca chłodnej kalkulacji. Wiele osób przed wyczarterowaniem jachtu spędza godziny na czytaniu forów internetowych. Szukają tam informacji o tym co w teorii wydaje się najłatwiejsze w obsłudze. Z doświadczenia wiem że takie podejście prowadzi do sporych problemów na wodzie. Kluczowym kryterium wyboru jachtu powinno być to w czym masz realne doświadczenie. Szczególnie dotyczy to kwestii refowania. Warunki pogodowe potrafią zmienić się bardzo gwałtownie. W takich momentach liczy się wyłącznie pamięć mięśniowa oraz odruchy a nie wiedza wyczytana z poradników. Szybkie i bezpieczne zmniejszenie powierzchni żagli to absolutna podstawa. Dlatego wybór między grotem rolowanym do masztu a klasycznym zrzucanym do lazy jacka (taki wybór najczęściej masz w czarterowaniach) musi opierać się na tym co faktycznie potrafisz sprawnie obsłużyć.

Pułapki systemu rolowanego w maszcie

Mechanizm ukryty wewnątrz masztu uchodzi w teorii za rozwiązanie banalnie proste. Firmy czarterowe chętnie promują je jako opcję niewymagającą wysiłku. Wiele osób żyje w przekonaniu że wystarczy pociągnąć jedną linę aby żagiel grzecznie schował się w profilu. W praktyce obsługa tego systemu wymaga bardzo specyficznego wyczucia. Jeśli nie miało się z nim nigdy wcześniej do czynienia to łatwo o poważny błąd. Nawijanie materiału na wewnętrzny roler musi odbywać się pod odpowiednim obciążeniem i ustawieniem do wiatru.

Dodatkowo częstym grzechem początkujących jest zbyt słabe naciąganie szkentli podczas procesu zwijania. Powoduje to natychmiastowe tworzenie się grubych fałd materiału wewnątrz masztu. Zakleszczony w ten sposób grot potrafi całkowicie sparaliżować żeglugę. Uwolnienie zablokowanego materiału przy silnym wietrze i fali to proces niezwykle stresujący. Często wymaga ogromnej siły fizycznej i użycia dodatkowych narzędzi. Trzeba po prostu traktować to rozwiązanie z ogromnym dystansem i decydować się na nie tylko wtedy gdy znasz jego kaprysy.

Przewidywalność klasycznego zrzucania żagla

Alternatywą pozostaje klasyczny żagiel opuszczany bezpośrednio na bom do pokrowca. Dla żeglarzy wychowanych na starszych konstrukcjach jest to mechanizm znacznie bardziej czytelny. Refowanie opiera się w tym przypadku na operowaniu fałem oraz refalinkami. Cały proces odbywa się na zewnątrz i wszystko widać jak na dłoni. Jeśli lina gdzieś się zablokuje to od razu zlokalizujesz źródło problemu.

Oczywiście ten system nie jest pozbawiony węższych gardeł. Wymaga od załogi wyjścia z bezpiecznego kokpitu i pracy bezpośrednio przy maszcie lub bomie Przy rozkołysanym morzu bywa to uciążliwe i wymaga odpowiedniego balansowania ciałem. Jednak w momencie awarii masz nad materiałem pełną kontrolę fizyczną. Wybierając ten rodzaj ożaglowania musisz mieć całkowitą pewność że potrafisz sprawnie zakładać refy bez zastanawiania się nad kolejnością ciągnięcia lin.

Konfrontacja sprzętu z możliwościami ekipy

Ostatnim elementem tej układanki pozostają ludzie z którymi wypływasz w morze (Chorwacja to też morze). Zawsze trzeba zwracać baczną uwagę na załogę. Często wygląda to tak że sternik przecenia siły fizyczne i koordynację swoich kompanów. Klasyczny grot zrzucany do lazy jacka wymusza czasem pilne wysłanie kogoś na pokład w trudnych warunkach. Przy mało doświadczonej i nieopływanej ekipie może to stanowić zagrożenie.

Z kolei system rolowany obsłużysz bez wychodzenia z kokpitu. Przy zwijaniu do masztu przy większym wietrze też ktoś musi iść do korby i masztu. Wymaga to jednak obecności kogoś kto potrafi z odpowiednią dynamiką i wyczuciem pracować na kabestanie przy wspomnianej wcześniej szkentli. Wybierając jacht dopasuj sprzęt do najsłabszego ogniwa na pokładzie unikając narzucania rozwiązań których Twoja załoga nie będzie w stanie bezpiecznie i instynktownie obsłużyć.